Ostatni mecz

wtorek 09 sierpień, 2016 18:00
Polonia Nysa 1 : 1 Start Namysłów

Sponsorzy i partnerzy

STRYCHACZ Sponsor główny




 

piątek, 23 październik 2015 20:04

Odra Opole - LZS Piotrówka 3:0 (1:0)

W derbach Opolszczyzny sensacji nie było. Wygrała drużyna, która wygrać musiała, choć nasi chłopcy zostawili po sobie na Oleskiej bardzo dobre wrażenie. Kto wie, jak potoczyłyby się losy meczu przy jupiterach, gdyby Mateusz Lubkowicz zamiast w poprzeczkę posłał piłkę odrobinę niżej. Nasz skrzydłowy uderzał w 17 minucie z 30 metrów i dopiero wtedy, kiedy futbolówka była już za bramką miejscowa publiczność odetchnęła z ulgą.

Spotkanie wyglądało tak, jak można się było tego spodziewać. Odra grała, zaś LZS umiejętnie jej w tym przeszkadzał. Piszemy umiejętnie, ponieważ dwa pierwsze gole padły ze stałych fragmentów gry, w tym jeden z rzutu karnego. - Musimy uważać na stałe fragmenty, gdyż Odra potrafi je naprawdę skutecznie rozgrywać - mówił przed meczem trener Aleksander Mużyłowski. I stało się... W 23 minucie Bogumił Dziliński przejechał się na 18 metrze po Rafale Brusiło i gospodarze dostali to, na co zapewne liczyli. Do piłki podszedł najlepszy na boisku Damian Ałdaś i precyzyjnym lobem minął mur, zostawiając Piotra Adamka niejako w boksach startowych. W zasadzie były to wszystkie emocje pierwszej połowy. 

 

W drugiej odsłonie pierwszy na naszą bramkę uderzał także Ałdaś, znów z wolnego, w 53 minucie, tym jednak razem Adamek był na miejscu. Chwilę później ponownie z dystansu swych sił spróbwał Lubkowicz i po raz drugi było bardzo blisko, choć piłka nie odbiła się od poprzeczki. OKS na dobicie gości potrzebował "królika z kapelusza". Karny podyktowany w 68 minucie za rzekomy faul Tomasz Wandzika wzbudził bowiem wiele wątpliwości i to z prawej części widowni, wolnej przecież od fanów z Piotrówki. Wandzik zagrał tak nieprzepisowo, że ledwie o własnych siłach doczołgał się do szatni. W tym momencie, w 70 minucie, Ałdaś wykonywał kolejny wyrok, choć nasz golkiper wyczuł intencję strzelającego. W Opolu było pozamiatane i ostatni gol autorstwa Dawida Wolnego nie miał już specjalnego znaczenia. Może jedynie to, że padł po czasie regulaminowym i zdobył go jedyny na boisku wychowanek w opolskim "Dream Team-ie".

Skomentuj